Na wyjazdach tracę głowę

Żyję z zakupoholizmem już tyle czasu. Raz jestem na wozie, a raz pod. Czasem pod koniec miesiąca jestem z siebie dumna, bo udało mi się odłożyć więcej niż planowałam, odmówić sobie zakupu kolejnej sukienki czy szamponu. Ale bywają miesiące kiedy jestem zła, czuję się podle i chciałabym walić głową w mur. 



Znów kupiłam więcej niż potrzebowałam, wydałam część oszczędności na głupoty albo dałam się namówić sprzedawczyni na kolejną parę spodni. 

Najgorzej jest na wyjazdach...



Zaraz po Wielkanocy wyjechaliśmy całą rodziną na Mazury. Wyjeżdżając postanowiłam, że kupię najwyżej dwie pary spodni i buty na wiosnę. Zawsze podczas wyjazdów mam więcej czasu na spokojne zakupy, miejsce do którego jedziemy ma kilka dobrze zaopatrzonych sklepów, więc robię listy zakupów. 

Na wyjeździe byliśmy tydzień. Każdy dzień rozpoczynał się od buszowania po sklepach i szukaniu okazji. Mąż się wkurzał, bo mieliśmy ten czas spędzać razem, a ja zostawiałam go z dzieckiem na kilka godzin samego. Chodziłam po sklepach w poszukiwaniu spodni i butów, jakby one były najważniejsze i nie miałabym kompletnie co na siebie włożyć. A przecież szafa pęka w szwach. 

Widząc napis SALE, PRZECENA pędziłam do sklepu jakby dawali tam coś za darmo. Zamiast jednej pary butów kupiłam dwie, a zamiast dwóch par spodni aż pięć. Okoliczne lumpeksy przejrzałam wzdłuż i wszerz i też nakupowałam ubrań dla całej rodziny. Cieszę się, bo wiele z tych rzeczy jest nowa i potrzebna, ale wydałam za dużo! 

Nie umiem powstrzymać się przez wejściem do lumpeksy czy sklepu gdzie widnieje napis PRZECENA. Nie umiem odmówić sprzedawczyni, która namawia mnie na kolejną rzecz. Zawsze w głowie świeci mi się lampka - taka okazja już się nie powtórzy, będziesz żałować jak nie kupisz. I kupuję!

Bardzo źle czuję się z tym, że w połowie miesiąca brakuje nam już pieniędzy na swobodne wydatki. Że w sklepie muszę wybierać tańsze produkty, bo inaczej nam nie starczy do pierwszego. Czuję się z tym podle, bo wcześniej straciłam głowę na zakupach ubrań, bez których również mogłabym normalnie żyć. Dużo ostatnio myślę o tym, dlaczego tak dużo wydaję na ubrania i kosmetyki. Przecież mam się w co ubrać, mam wiele kosmetyków i niczego mi nie brakuje. A mimo wszystko ciągle mam w głowie myśl, że pójdę i kupię coś nowego.

Mam głębokie przemyślenia na temat wydawania pieniędzy w kolejnych miesiącach. Chciałabym zrobić sobie wyzwanie i przynajmniej przez miesiąc nic nie kupować. Czy chciałabyś/chciałbyś wziąć udział w tym wyzwaniu? Jeśli cię to interesuje, zostaw komentarz - napiszę nowy wpis. 

Komentarze

Popularne posty